Historia pewnych kluczy, czyli wybory w plenerze

izby_rolnicze2
Wybory do Izb Rolniczych (fot. PL)
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

Gmina nie schowała kluczy przed wyborami – zapewnia wicewójt gm. Lubartów. Prezes Izby Rolniczej mówi o spisku.

Jak informowaliśmy w niedzielę, wybory do Izby Rolniczej w gminie Lubartów odbywały się na świeżym powietrzu przed remizą w Szczekarkowie. Nasz dziennikarz rozmiawiał z członkami komisji o tym dlaczego głosowanie nie odbywa się w lokalu. Jak poinformowali nas członkowie komisji, pracownicy gminy wymienili klucze do lokalu, dlatego w niedzielę komisja nie mogła się do niego dostać.

Zapytaliśmy o to w Urzędzie Gminy Lubartów. – Nie mogliśmy udostępnić kluczy komisji wyborczej, ponieważ nie wpłynęło do nas żadne pismo o udostępnienie lokalu na wybory 31 maja – tłumaczy zastępca wójta Dariusz Trąbka. – Jedyną informacją jaką otrzymał urząd było obwieszczenie, które umieszczono na naszej tablicy informacyjnej. Można się było z niego dowiedzieć, że lokal wyborczy będzie mieścił się w sklepie – dodaje. Zastępca wójta wyjaśnia, że klucze do remizy w Szczekarkowie posiada pracownik gminy, który wydaje je po uprzednim uzgodnieniu. – W ostatnim czasie mieliśmy przypadki „rozmnożenia” kluczy, w efekcie okazywało się, że remiza jest otwarta, mimo że nikt nie zgłaszał się po klucze. Podjęliśmy więc decyzję o stopniowej wymianie zamków we wszystkich obiektach podległych gminie. Gdybyśmy mieli informację, że lokal w Szekarkowie będzie potrzebny 31 maja na wybory udostępnilibyśmy go – dodaje Trąbka.
Jak mówi, Gmina Lubartów proponowała przewodniczącej Okręgowej Komisji Wyborczej Małgorzacie Bierzańskiej udostępnienie sali w urzędzie gminy w Lubartowie. Przewodnicząca przekonywała, że nie od niej zależy wskazanie miejsca na wybory. Jak relacjonuje wicewójt Lubartowa, Szczekarków miał według Bierzańskiej zostać wytypowany przez Lubelską Izbę Rolniczą i decyzja ta była nieodwołalna.

Próbowaliśmy skontaktować się z Małgorzatą Bierzańską – niestety bezskutecznie. Więcej szczęścia miała reporterka „Dziennika Wschodniego”. Jak czytamy w dzisiejszym wydaniu gazety, wybory musiały odbyć się w Szczekarkowie, bo zdecydowało o tym losowanie. Przedstawiciele Izby Rolniczej nie mają sobie nic do zarzucenia. Jej prezes tłumaczy na łamach „Dziennika Wschodniego”, że niedzielny incydent jest przejawem walki o przejęcie władzy i upolitycznienie Izby.

Do sprawy będziemy wracać.




Comments are closed.