Spadkobiercy chcą odzyskać Jezioro Firlej

DSC_1103
DSC_1103
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

Dawni właściciele Jeziora Firlej i Kunów oraz okolicznych ziem chcą odzyskać malownicze i popularne miejsca rekreacji i wypoczynku. Ponadto ich roszczenia obejmują również teren na którym znajduje się cmentarz. W wakacyjne weekendy nad Firlejem wypoczywa nawet kilka tysięcy osób. Przyciąga je dogodne położenie, zmodernizowana infrastruktura i ciekawa oferta wypoczynku.

Przed wojną jezioro wchodziło w skład nieruchomości ziemskiej „Folwark Serock”, który należał do Erazma Żabińskiego. Skarb Państwa przejął go w 1944 roku na mocy sławnego Dekretu PKWN o przeprowadzeniu reformy rolnej. Na podstawie jednego z zapisów dekretu na cele reformy rolnej przeznaczone były nieruchomości ziemskie stanowiące własność lub współwłasność osób fizycznych lub prawnych, jeśli ich rozmiar łączny przekraczał 100 ha powierzchni ogólnej lub 50 ha użytków rolnych. I co bodajże najważniejsze w całej sprawie prowadzona była na ich obszarze produkcja rolna.

Według spadkobierców w Firleju nie prowadzono produkcji rolnej, a w 90 procentach „Folwark Sercok” nie nadawał się do takiej działalności bo były tam zagajniki i bagna. Ponadto obecny sposób ich wykorzystania na cele rekreacyjne takie wcześniejsze rolne wykorzystywanie wyklucza. Tymczasem w trakcie postępowania administracyjnego na wniosek Starosty Lubartowskiego powołano świadków którzy potwierdzili, że prowadzono w tym miejscu hodowlę ryb. A to oznacza, że produkcja rolna był jednak prowadzona. Tym samym dobra te podlegały pod dekret o reformie rolnej. W postępowaniu przed Wojewodą zeznawała jedna mieszkanek ówczesnego „Folwarku Serock”, która jednoznacznie potwierdziła, że w Jeziorze Firlej hodowano ryby.

Potomkowie Żabińskiego przy okazji starań o zwrot majątku nie podają w jaki sposób chcieliby użytkować jezioro jeśli udało by im się je odzyskać. Dla turystów prywatne Jezioro Firlej to jednak rzecz niewyobrażalna. – Jak to prywatne? To już nie będzie gdzie pojechać z dziećmi w weekend czy z kolegami na ryby – mówi Pan Jan z Lubartowa.

Dosadniej wyrażają się mieszkańcy Firleja. Choć większości opinii nie da się zacytować to te łagodniejsze brzmią podobnie do tego co powiedział „Przeglądowi” Pan Wacław.

– Jezioro jest zadbane, przez tyle lat ludzie tu przyjeżdżają, wypoczywają, a teraz ot tak oddać w imię jakiej racji? Jeziora nie oddamy!

Potomkowie Erazma Żabińskiego od kilku lat zabiegają o zwrot majątku, ale sprawa zbliża się już ku końcowi. Prawdopodobnie w ciągi najbliższych kilku tygodni decyzję w tej sprawie wyda Lubelski Urząd Wojewódzki.

 




Comments are closed.