Ekolodzy protestują, rolnicy liczą straty

dzik
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

Grupa ekologów protestowała podczas polowania w czasie Lubartowskiego Hubertusa – święta myśliwych. Aktywiści chcieli przerwać polowanie i protestowali m.in podczas polowania w czasie hubertusa, jak i tydzień później w okolicach Ostrowa Lubelskiego. Tymczasem dzika zwierzyna coraz bardziej daje się we znaki rolnikom, którzy nie nadążają liczyć strat.

Problem dzikiej zwierzyny staje się coraz poważniejszy. W powiecie lubartowskim coraz więcej rolników liczy straty powstałe na skutek zniszczeń w uprawach rolnych. Jednym z rozwiązań jest odstrzał ich przez myśliwych z kół łowieckich. W ostatnim okresie skutecznie przeszkadzają w tym organizacje ekologów.

Na terenie powiatu lubartowskiego zarejestrowane są trzy koła łowieckie, Knieja i Lis w Lubartowie oraz Miś w Kocku. Skupiają one aż 262 myśliwych. Powiat podzielony jest na 16 obwodów łowieckich, które są dzierżawione także przez koła zarejestrowane poza powiatem, w tym dwa Ośrodków Hodowli Zwierzyny Lasów Państwowych.

Myśliwi nie ukrywają, że bardzo często otrzymują telefony od samych rolników, którzy informują o szkodach i proszą o odstrzał w bardzo konkretnych miejscach. Zarząd koła zawsze na takie wezwania reaguje i stara się wysłać tam myśliwych. Czasami jest to skuteczne, a czasami nie, jak to polowanie. Myśliwi często zajmują się grodzeniem upraw, pełnieniem dyżurów przy uprawach czy wypożyczają pastuchy elektryczne. To jedne z działań prewencyjnych, aby nie dopuścić do powstania szkód w uprawach. A te na terenie naszego powiatu i tak idą w setki tysięcy złotych. W roku myśliwskim 2014/2015 szkody wycenione zostały na 121 tys. zł, w 2015/2016 już 125 tys. zł a 2016/2017 roku aż 161 tys. zł. Łatwo zauważyć, że odszkodowania z roku na rok są coraz wyższe, a to wynika z coraz większych szkód, jakie powoduje dzika zwierzyna. Myśliwi przyznają, że największe na polach wyrządzają dziki, w uprawach sadowniczych – sarna, w lesie zaś zwierzyna płowa (zgryzanie sadzonek). W ograniczeniu tych strat pomóc mają planowe odstrzały dzikiej zwierzyny.

Tymczasem w ostatnim czasie grupa ekologów aż dwukrotnie zakłócała polowania myśliwych. Pierwszym razem grupa aktywistów próbowała zablokować polowanie na święcie myśliwych – Lubartowskim Hubertusie. Niespełna tydzień później pojawili się też na polowaniu pod Ostrowem Lubelskim. Grupa “Lublin Przeciw Myśliwym”, gdzie został umieszczony film ma zaledwie ponad 700 członków. – Gdyby to te osoby miały wypłacać odszkodowania za zniszczenia spowodowane przez dziką zwierzynę zapewne szybko zmieniliby zdanie – mówi nam jeden z myśliwych, którego spotkaliśmy na polowaniu.

Przez ostatnie kilka lat, ciepłe zimy oraz coraz bardziej popularne sianie kukurydzy, sprawiło, że populacja dzików znacznie się powiększyła. To się powoli zmienia bo myśliwi zwiększyli intensywność polowań na dziki ze względu na zagrożenie ASF.

Koła łowieckie, gospodarujące w strefach żółtych i pozostałych muszą przetrzymywać dziki w chłodniach.. Mogą je odebrać po otrzymaniu wyników z badań, które czasami pojawiają się nawet po 7 dniach. Taki dzik najczęściej nadaje się już tylko na bacutil.

Niewykluczone, że zmiany doczekają się przepisy regulujące polowania. Najnowszy projekt specustawy ma wprowadzić między innymi kary za umyślne utrudnianie polowań.


https://www.facebook.com/nzozanamed/


Comments are closed.