Pożak podał nieprawdę w oświadczeniu? Chodzi o zaległości względem US i ZUS na kwotę ponad 600 tys. zł

Janusz Pożak (fot. archiwum)

Janusz Pożak, prezes PZKol może mieć poważne problemy. Chodzi o złożenie nieprawdziwego oświadczenia we wniosku o dofinansowanie ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. Chodzi o zaległości względem Urzędu Skarbowego i ZUS na kwotę ponad ponad 600 tys. zł.


22 sierpnia 2018 r. Janusz Pożak pisemnie poinformował ministra sportu, że kolarski związek zalega Urzędowi Skarbowemu i ZUS kwotę ok. pół miliona zł. Nie przeszkodziło mu to, by pięć dni później złożyć oświadczenie, że nie zalega ze składkami – informuje serwis Wirtualna Polska.

Sprawa jest dość poważna, bo chodzi o prawie 600 tys. zł jakie Związek może zalegać dla Urzędu Skarbowego i ZUS.

„Pan Janusz Pożak – Prezes PZKol w dniu 22 sierpnia 2018 r. poinformował pismem Pana Ministra Sportu i Turystyki o zadłużeniu wobec US na kwotę 115 tys. zł i ZUS na kwotę ok. 300-500 tys. zł. Pomimo tego we wniosku o dofinansowanie ze środków FRKF (Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej – przyp. red.) z dnia 27 sierpnia 2018 r. Pan Janusz Pożak – Prezes PZKol oraz Pan Marcin Wątrobiński – Sekretarz Generalny PZKol (…) złożyli oświadczenie o nie zaleganiu z płatnościami wobec MSiT, ZUS i US” – wynika z informacji od  zastępcy dyrektora Departamentu Sportu Wyczynowego MSiT, Annę Kuder którą podpisał minister Witold Bańka.

Wygląda więc na to, że wkrótce sprawa trafi do prokuratury. Mimo że MSiT absolutnie nie chce przesądzać tej sprawy, to trudno sobie – tak na logikę – wyobrazić, aby było inaczej – mówi serwisowi WP Anna Ulman, rzecznik prasowy ministerstwa sportu.

Kuriozalne tłumaczenie prezesa Pożaka

Tymczasem, redaktorowi Wirtualnej Polski z zaistniałej sytuacji kuriozalnie tłumaczy się sam prezes Pożak.

– W sumie to my nie wiedzieliśmy, czy jest zadłużenie wobec ZUS i US, czy nie ma – usłyszeliśmy na początku od prezesa PZKol.

– Ale jak to nie wiedzieliście? Przecież 22 sierpnia 2018 złożył pan pismo do ministra o tym, że są zaległości.

– I co? Otrzymał dokument o tym, że nie macie zaległości?

– Nie, ale też nie otrzymał, że zalegamy.

– Czyli nie mając potwierdzenia z ZUS-u o tym, że nie ma zaległości, mając w głowie, że kilka dni wcześniej podpisał pan dokument skierowany do ministra o tym, iż są zaległości na kilkaset tysięcy złotych, jak gdyby nigdy nic, podpisał pan wniosek o kolejne dofinansowanie, w którym zadeklarował pan brak zadłużenia. Dlaczego?

– No co mam panu powiedzieć? Myślałem, że nie mamy zadłużenia…

– Na jakiej podstawie?

Cisza w słuchawce.

– Wie pan, że to może być podstawa do rozpoczęcia dochodzenia przez prokuraturę?

– Nie mam sobie nic do zarzucenia, nie skłamałem, po prostu nie miałem pełnej wiedzy.

Pisze w swoim artykule Marek Bobakowski.

Przeczytaj artykuł na WP.


https://www.facebook.com/nzozanamed/