Kilometry i spotkania ze znajomymi

Janusz Pożak (fot. archiwum)
Janusz Pożak (fot. archiwum)
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

W niedzielę już po raz 21. tysiące rowerzystów wyjedzie na drogi i ścieżki rowerowe wokół Lubartowa. Jak to się zaczęło opowiada pomysłodawca i organizator – Janusz Pożak.

Jak zaczynało się, ilu było rowerzystów?

Kiedyś myślałem, że jak tysiąc osób będzie to będzie wielki sukces. Nie wiedziałem, że będą tu przyjeżdżać ludzie z całej Polski i nie tylko, i z całego świata. Na pierwszym było 54 osoby. Połowa to przyjaciele, bliscy i znajomi. Kilka, kilkanaście osób takich, które akurat podchwyciły nasze święto roweru, jego organizację. Sympatyków zaczęło przybywać dlatego, że nie były to zawody, było to w dowolnych godzinach i ludzie nie musieli się obawiać, że muszą z kimś rywalizować. To było chyba największą zachętą po to, żeby tu być. Co roku były jakieś atrakcje, dodatkowe rzeczy, które zostały do dnia dzisiejszego, czyli tzw. koszulka, dyplom, grochówka i imprezy towarzyszące.

Rekordowa liczba uczestników była w tamtym roku?

Tak naprawdę to co roku jest rekord pobijany, czyli co roku, coraz więcej osób bierze udział. Mieliśmy tylko taki jeden rok, trzy lata temu, w którym strasznie padało, ale to była ulewa. I to pokazało, że warto robić święto roweru, bo w ulewę, było prawie 4000 osób. A w ubiegłym roku było 11 772 osoby. W tym roku liczymy, że 13 tys. może lekko ponad 13 tysięcy osób weźmie udział.

Gdzie ci ludzie się mieszczą?

Mamy przygotowane cztery trasy. Są to trasy: pierwsza – 17 kilometrowa, dwie – 34 kilometrowe i jedna 58 kilometrowa. Przypominam, że święto trwa od 8 do 18 godziny. Nie wszyscy naraz tutaj przyjeżdżają, myślę, że około 40% osób przejeżdża to jedno okrążenie – 17 kilometrowe, po to tylko aby zobaczyć. Są też takie osoby, którre pierwszy raz wyciągnęły rowery. Przyjechali, przejechali 17 km i mówią, że się nie zmęczyli, i że chyba będą jeździć na rowerze. A właśnie na tym najbardziej nam zależy, żeby zachęcić do zdrowego stylu życia, do wyciągnięcia rowerów, wyjechania za miasto. I myślę, że ci panowie, co w tamtym roku zaczęli jeździć rowerem, jeżdżą do dnia dzisiejszego. A to główny nasz cel, żeby ludzie spędzali czas na powietrzu, rodzinnie. Bo przypominam, to impreza dla wszystkich. Możemy się spotykać ze znajomymi, może jechać babcia, dziadzio, wnuczek. Cała rodzina może wyjechać i wspaniale spędzić czas.

Te same cztery trasy, zmienia się za to miejsce startu?

Miejsce startu zmieniało się kilkakrotnie, z tego powodu, że przybywało osób i w tym miejscu, gdzie zaczynaliśmy nie było już miejsca. Później ze względu na inwestycje, jakie w mieście poczyniono. W ubiegłym roku, z właścicielem przy ulicy Nowodworskiej 34, dogadaliśmy fajny plac, przy Mrówce. Myślę, że to odpowiada wszystkim, jest tu dużo miejsca, możemy się swobodnie rozwijać. I na razie to miejsce będzie dobre i atrakcyjne dla wszystkich.

Co jest takim charakterystycznym elementem Święta Roweru? Wspólna fotografia, losowanie roweru, czy może coś innego?

Spotkania znajomych, to jest najważniejsze – spotkania. Dodatkową atrakcją jest na pewno losowanie rowerów, ale patrząc na to, że jest kilkanaście tysięcy osób, a w tym roku będzie 21 rowerów, to niemalże jakby w totolotka wygrać. Ludzie nie jeżdżą dla losowania. Jeżdżą dla fajnej atmosfery, dla tych pamiątek. Zbierają te koszulki, dlatego że mówią, Święto Roweru mnie zmobilizowało, że dzięki niemu wziąłem rower, a tak może bym nie wyjechał. Albo wyszedłem z domu, żeby z kimś się spotkać. I to myślę, jest najbardziej motywujące. Również to, że nasze tereny wokół Lubartowa są bardzo atrakcyjne turystycznie, zwłaszcza rowerowo. W Nadleśnictwie Lubartów, w Krajobrazowym Parku Kozłowieckim są wspaniałe ścieżki. Były tam inwestycje, z czego jestem bardzo dumny. To również powinno zachęcać i myślę, że zachęca do takiej turystyki rowerowej. Do wspaniałego wypoczynku u nas w lasach kozłowieckich. Zostały też poczynione przez starostwo powiatowe inwestycje drogowe przy okazji tych remontów dróg, czyli Kamionka – Lubartów oraz Kozłówka, przez Nowodwór do Lubartowa. Powstały ścieżki, pasy rowerowe po których możemy bezpiecznie jeździć, także jest to wszystko robione z myślą, abyśmy mogli bezpiecznie i spokojnie wypoczywać.

W tym roku święto roweru będzie miało jeszcze jeden wymiar – charytatywny?

Tak, w tym roku po raz pierwszy jest taka inicjatywa, i to jest bardzo fajna inicjatywa. To jest dla dziecka, które mieszka w Lubartowie, dla Julki Piskorskiej, która urodziła się z wadą nóżek i musi przejść bardzo kosztowną operację. Stąd to hasło, „Jeździmy dla Julki”. Zapraszam więc wszystkich, którzy przyjeżdżają na Święto Roweru, alby wzięli ze sobą jakieś oszczędności i mogli do puszki wrzucić, by pomóc właśnie Julce.

I jeszcze jedna ważna rzecz w tym roku „Święto Roweru” objął Patronatem Prezydent Rzeczpospolitej Bronisław Komorowski.




Comments are closed.