Wyścig z czasem

Julka Piskorska (fot. archiwum rodzinne)
Julka Piskorska (fot. archiwum rodzinne)
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

Przez rok intensywnej zbiórki dla Julki, rodzina dziewczynki poznała mnóstwo ludzi o wielkich sercach. Sam wynik akcji przeszedł najśmielsze oczekiwania państwa Piskorskich. Jednak zbiórka cały czas trwa, bo koszty leczenia także wzrosły.

Ciężko w Lubartowie znaleźć osoby, które jeszcze nie słyszały o półtorarocznej Julce Piskorskiej. Dziewczynce od roku poświęcane są najważniejsze akcje charytatywne w mieście i nie tylko. Za każdym razem zbierane są środki na kosztowną operację. Julka urodziła się bowiem bez kości strzałkowych, piętowych, skokowych i śródstopia.
W Polsce lekarze mogą zaproponować jedynie amputację obu nóżek, dlatego rodzice zdecydowali się na nowatorskie leczenie na Florydzie, które dzieciom takim jak Julka daje największe szanse na zdobycie sprawności. Dzięki pomocy dra Drora Paley’a pacjenci mogą chodzić, a nawet biegać.
Jednak koszt pierwszej operacji i kilkumiesięcznej rehabilitacji to prawie 370 tysięcy dolarów, co daje ponad milion dwieście złotych. Dodatkową przeszkodą jest fakt, że Julka leczenie powinna zacząć najpóźniej w lipcu. Dlatego od roku mieszkańcy Lubartowa mobilizują siły i zbierają każdą złotówkę dla Julki.

Fala ludzkich serc

Dzięki kilkudziesięciu już zbiórkom oraz informacjom w mediach udało się zgromadzić ponad 970 tysięcy złotych. – Na początku nie wierzyłam, że uda się taką kwotę uzbierać. Z drugiej strony jednak nigdy nie pomyślałam, że Julka może mieć obcięte nóżki. – wspomina pani Dorota. – Jednak kiedy ruszyła pierwsza zbiórka, utworzył się łańcuch pomocy. Pieniędzy z dnia na dzień zaczęło przybywać – dodaje. Zawiązała się nawet „Ekipa Julki”, która szuka coraz to nowych pomysłów na zorganizowanie zbiórki. Były już półmaraton, charytatywny pokaz mody, bal, mikołajkowy pokaz Taekwon-do, a nawet zbiórki podczas koncertów SBB, Voo Voo czy Luxtorpedy. Ktoś nawet o Julce szepnął popularnej trenerce Ewie Chodakowskiej, która swoich fanów namówiła do wpłacenia łącznie kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Ostatnią akcją zorganizowaną z myślą o Julce był koncert charytatywny „Pastorałko nieś się biała”, organizowany przez PMDK w Lubartowie i Zespół Szkół nr 2, gdzie udało się zebrać ponad 3 tys. zł. Najbliższą okazją do wsparcia dziewczynki będzie I Charytatywny Maraton Pływacki „Pływamy dla…”. Odbędzie się on w najbliższą sobotę (24 stycznia) w Lubartowie, a zawodnicy startować będą przez całą noc.

Czas ucieka, koszty rosną

Patrząc na uzbieraną dotąd sumę, nadzieja na osiągnięcie celu wzrasta. Niestety, rosną także koszty. Po październikowej konsultacji Julki z dr. Paley’em, wycena pierwszego etapu leczenia wzrosła z 300 do niemal 370 tysięcy dolarów. Ponadto, obecny kurs amerykańskiej waluty także nie służy zbiórce. Kiedy rok temu na subkonto Julki wpływała pierwsza kwota, jeden dolar kosztował niewiele ponad 3 złote. Dzisiaj jego kurs przekracza 3,70. Kiedy weźmiemy pod uwagę tak dużą sumę, jak 370 tysięcy dolarów, każdy taki skok wartości jest jeszcze bardziej odczuwalny. – Mam nieraz chwile załamania, że czasu jest coraz mniej, a pieniędzy ciągle brakuje – przyznaje mama Julki. – Ale wtedy, na drugi dzień, dostaję wiadomość o kolejnej zbiórce i z powrotem wierzę, że się uda – dodaje.


OC AC Lubartów


Comments are closed.