Najważniejsze, to nie oszukiwać

Damian Mika (fot. Mikołaj Majda/Ivent Studio)
Damian Mika (fot. Mikołaj Majda/Ivent Studio)
Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on TumblrShare on LinkedIn

Czy da się prowadzić sprawnie działający gminny ośrodek kultury Nie mając wielkiego budżetu? Damian Mika, dyrektor GOK w Jeziorzanach pokazuje, że nie tylko można, ale też i warto.   

Jak znalazłeś się w Jeziorzanach?


Po studiach na wydziale Pedagogiki i Psychologii UMCS na kierunku „Animacja Kultury” byłem naładowany pozytywną energią. Jak najszybciej chciałem całą zdobytą wiedzę wdrożyć w praktyce. Zamierzałem zmienić świat za pomocą kultury, działań twórczych. Pozytywnie wpływać na młode pokolenie, edukować, kształtować prospołeczne i twórcze postawy. Próbowałem sił w mediach, działałem w branży reklamowej, organizowałem wystawy, imprezy kulturalne jako impresario. To był najbardziej twórczy okres mojego życia. Niemal każdego tygodnia organizowałem jakąś wystawę.  Dowiedziałem się, że w Jeziorzanach poszukują dyrektora tutejszego domu kultury. Wystartowałem w konkursie – i tak od siedmiu lat jestem dyrektorem GOK Jeziorzany.


Jak pracuje się w takim małym środowisku? Czy długo przekonywałeś mieszkańców Jeziorzan do wspólnego działania?


Praca w małym środowisku i małych społecznościach ma swoje zalety. Można za pomocą bardzo małych środków zrobić bardzo dużo dobrego. Właśnie dzięki chęci do działania, pomysłowości, własnej ciężkiej pracy oraz pomocy i społecznemu zaangażowaniu dobrych, przychylnych ludzi. A przychylność ludzi zdobywa się uczciwością. Kiedy ludzie widzą, że nie są oszukiwani, nikt się nimi nie wysługuje, kiedy widzą rezultaty pracy, wreszcie, kiedy widzą na co idą pieniądze, i że ze wszystkiego tego mogą swobodnie korzystać, wtedy chętnie angażują się w działalność. Kiedy okazuje się, że jest trochę zabawy, rozrywki, nauki, nie trzeba ich długo przekonywać. Sami garną się do pracy i nasz GOK tętni życiem. Najważniejsze:  ludzi nie można oszukiwać.


Łatwiej jest zaangażować dorosłych czy  dzieci?


Nie da się tak uprościć. Z każdym pracuje się inaczej. Konieczna jest odpowiednia diagnoza potrzeb. Innej rozrywki oczekują przecież dzieci, a innej seniorzy. Dlatego muszę się czuć trochę dzieckiem i trochę seniorem. Z każdym rozmawiać jak równy z równym. Każdego słuchać.  Częstym błędem dyrektorów takich placówek jest nadmierna wiara w swoje kompetencje. Wydaje im się ze są najmądrzesi i cały świat powinien ich słuchać. A jest całkowicie odwrotnie. Przeraża mnie, kiedy widzę, że wielu moich kolegów po fachu lekceważy ludzi, dla których – i za których pieniądze – przecież pracuje.

Co z nowym filmem o Jeziorzanach?

Zatrzymał się na etapie organizacji budżetu. O pomoc finansową zwracamy się oczywiście do środków unijnych, sponsorów prywatnych oraz środków Urzędu Marszałkowskiego. Film powstanie – może tylko nie tak szybko, jak planowałem na początku.

Co planujesz na najbliższe tygodnie miesiące? Czym GOK w Jeziorzanach nas zaskoczy?

Jeżeli zdradzę co planuję wówczas nie będzie zaskoczenia [śmiech].

Budżet GOK w Jeziorzanach jest niewielki, jeżeli porównamy go z pieniędzmi, jakie rezerwują na ten cel inne gminy. To przekleństwo czy wyzwanie?

Są dwie strony medalu. Jak zaczynałem pracę w GOK Jeziorzany taki mały budżet był dla mnie wyzwaniem.  To dobra szkoła zarządzania. Małym budżetem trzeba nauczyć się oszczędnie gospodarować. Oszczędzać na wszystkim. Nie zawsze wychodzi to na dobre. Czasem nawet jak chciałbym, to nie mogę komuś zapłacić za pomoc. Cierpi na tym oferta programowa i tym samym mieszkańcy gminy. Jest tyle ciekawych, pożytecznych zajęć, które chciałbym zorganizować ale nie mogę bo nie mam pieniędzy.  Branża animacji kultury robi się coraz bardziej profesjonalna. Dobry instruktor tańca, teatralny czy zawodu ceni swój czas, wiedzę i umiejętności. Nie mogę ściągnąć dobrych instruktorów przez to nie mogę zrobić takiej oferty edukacyjno-kulturalnej jakbym chciał.  W pewnym momencie działalności dochodzi się do takiego etapu, że  taki mały budżet przestaje być wyzwaniem a zaczyna być ścianą trudna do pokonania. Bo ile więcej można zrobić samemu, kiedy nie zatrudnia się żadnych pracowników, nie ma pieniędzy na instruktorów, imprezy. materiały? Ciągłe oszczędzanie na wszytkim na pewnym etapie staje się męczące, bo czy chcę czy nie, zawsze ktoś może zarzucić, że działam na pograniczu „dziadostwa”.
Z drugiej jednak strony, mały budżet to mało zmarnowanych środków. Widzę, jak marnowane są pieniądze w bliżniaczych placówkach. Jak, na przykład, kwotę mojego rocznego budżetu na program gdzie indziej wydaje się na sam wywóz ścieków i śmieci. Obserwując takie przykłady, ze smutkiem stwierdzam, że jeszcze dużo czasu minie, zanim w tym kraju będzie normalnie.

Masz jeszcze czas dla siebie? Kiedyś sporo fotografowałeś. 

Nadal aktywnie zajmuję się fotografią, choć muszę przyznać, że niestety częściej jako instruktor. Na długie wędrówki z aparatem jest zdecydowanie mniej czasu. Dlatego staram się go dzielić, aby starczyło też na inne pasje. Z zamiłowaniem poświęcam się stolarstwu i starej motoryzacji. Ostatnio odkrywam nową pasję. Żeglarstwo rzeczne i… zdrowie. W mojej pracy kondycja to podstawa!


OC AC Lubartów


Comments are closed.